Kupowanie prezentów małemu dziecku często graniczy z cudem, bo nigdy nie wiemy co kupić maluchowi, z którym nie mamy kontaktu na co dzień. Ja mam jedną regułę, której się trzymam. Lista prezentów. Może wyda Wam się to nieco nietaktowne, bo jak to narzucać innym co mają kupić na prezent? Jedno jest pewno u nas w rodzinie taka umowna lista sprawdza się idealnie (nie mam na myśli znajomych tylko rodzinę) i dzięki temu Tymek może cieszyć się prezentami, które faktycznie mu służą. Właściwie od małego tak było, że ciągle padało pytanie – co mu kupić? Na co moja odpowiedź była jedna – nie wiem. Wszystko ma, bo jakoś tak niezręcznie było mówić wprost co by można było mu kupić. Ale z czasem uznaliśmy, że lepiej się złożyć i kupić jedną fajną rzecz, która posłuży na dłużej niż jakieś pierdoły. U nas funkcjonuje to bardzo dobrze, a dowodem na to jest jeden z prezentów, który Tymek dostał od swojej cioci (mojej siostry) na 2 urodziny, o którym muszę Wam opowiedzieć.

Mój syn od małego ma totalną obsesję na punkcie aut. I o ile pewnie każdy mały chłopiec ją ma, tak wierzcie mi, że żaden inny znany nam chłopczyk nie ma zajawki na auta aż tak mocnej jak Tymek. Od małego jak tylko zaczął mówić gada, że będzie projektantem aut. Nie wiem czym to się skończy w przyszłości, wiem jednak, że nie mam już gdzie upychać aut w domu haha.

No, ale skoro mowa o autach to na prezent urodzinowy nie ma mowy o niczym innym niż o aucie. I właśnie na 2 urodziny moja siostra, chrzestna Tymka zastanawiała się co mu kupić. Razem uznałyśmy, że najlepszy będzie samochodzik – jeździk COZY COUPE LITTLE TIKES. Dlaczego? Na każdym placu zabaw, jak tylko było to auto, Tymek nie odstępował go nawet na krok. Oczywiście obawiałam się tego, że jak już będzie go miał w domu to fascynacja minie i będzie tylko zajmował miejsce (ciężko w mieszkaniu z takim autem jednak) i zbierał kurz, ale. Dostał.

No i moje obawy nie sprawdziły się. Gdybyście widzieli radość dziecka jak odpakował prezent. Te małe oczka pełne bezinteresownej, szczerej radości. Coś niesamowitego. No i zabawka stała się najulubieńszą ze wszystkich do dnia dzisiejszego. Muszę przyznać, że nie widziałam nigdy tak małego dziecka, które bawiłoby się jedną zabawką tak długo, bez znudzenia i z ciągłą radością jakby dostał ją wczoraj. Eksploatował samochodzik tam mocno, że go zajechał haha Akurat w trakcie, kiedy zbliżały się jego 4 urodziny. I wiecie co? Pozwolił go wyrzucić pod warunkiem, że dostanie nowy. Szczerze mówić myślałam, że o nim zapomni…Nic z tych rzeczy. Auto musiało pojawić się w domu. I ciocia znowu miała pomysł na prezent. Tym razem wybrał żółtą taksówkę (kolejna fascynacja żółtymi taksówkami, po wizycie w Nowym Jorku) i nadal jest to jego ulubiona zabawka. Jedyny minus w tej sytuacji to porysowane panele, ale czego się nie robi dla dzieci 😛

Podsumowując. Jeśli zastanawiacie się nad fajnym samochodzikiem – jeździkiem to szczerze polecam Wam te od cozy. Trochę ciężko się je składa, mam wrażenie, że nie wszystkie elementy są dobrze wycięte, ale da się przez to przebrnąć i później dziecko ma niezłą frajdę. U nas to auta od ponad 2 lat niezmiennie jest numerem jeden (I jeszcze plusem jest to, że na przestrzeni tych 2 lat auto potaniało o połowę :)).

Ruda

p.s. Tekst nie jest artykułem sponsorowanym, to moja subiektywna opinia.

Facebook Comments