Gdy już uporałam się z pieczywem, przyszła pora na kolejne bezglutenowe wyzwanie – pizza! Odkąd pamiętam, byliśmy pizzoholikami i ja i Bartek, a ekspozycja na gluten w przypadku Tymka, to był kawałek brzegu od pizzy w naszej ulubionej wrocławskiej pizzerii – Piec na Szewskiej. O matko! Jakież tam robią genialne pizze! Tęsknię za tym smakiem.. Niestety, póki co jedyne co mogę, to eksperymentować z mąkami bezglutenowymi, a eksperymenty te, na szczęście okazują się być bardzo smaczne, a do tego bardzo zdrowe!!! 🙂

I tak w moim domowym menu jest przynajmniej raz w tygodniu jakaś pizza. Zaczynałam od robienia jej z mieszanki Shar, ale z czasem przeszłam na wyższy lewel i już z niego nie schodzę 😉 Dziś robię pizze z ryżu lub z kaszy gryczanej niepalonej. Oczywiście oba warianty ciasta wyrabiam w Thermomix’ie TM5. Tak jest najwygodniej i najszybciej, ale jeśli nie macie możliwości zmielenia ryżu czy kaszy na mąkę, wtedy musicie kupić mąkę ryżową lub gryczaną (ale z białej gryki, bo z ciemnej ma specyficzny, orzechowy posmak) i dalej działać tak jak w przepisie poniżej 🙂

 

 

Piekarnik rozgrzewam do możliwie najwyższej temperatury.

CIASTO NA PIZZĘ RYŻOWĄ

200g ryżu mielę w Thermomix’ie na mąkę i przesypuję do innej miski.

Do naczynia wlewam 220g ciepłej (nie gorącej) wody, 25g świeżych drożdży i 5g cukru trzcinowego. Mieszam 20 sekund na obrotach 2.

Dodaję przygotowaną wcześniej mąkę ryżową, 200g mąki kukurydzianej, łyżeczkę soli, 30ml oliwy z oliwek i 100ml wody. Włączam tryb wyrabiania ciasta (kłos) na 2,5 min. Ciasto zozostawiam w naczyniu do wyrośnięcia na min. 30min.

Przekładam/wylewam je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i rozprowadzam tak, by wyglądało jak pizza 😛 Można blachę obsypać mąką kukurydzianą i też ciasto ładnie z niej odejdzie. Ciasta bezglutenowe mają to do siebie, że nie są zbyt elastyczne i lubią kleić się do rąk. Temu przydadzą się mokre dłonie lub dodatkowe opruszenie ciasta mąką kukurydzianą (i mokre dłonie ;)).

 

CIASTO NA PIZZĘ GRYCZANĄ

200g kaszy gryczanej mielę w Thermomix’ie na mąkę i przesypuję do innej miski.

Do naczynia Thermomix wsypuję 25g siemienia lnianego i zalewam je 200ml wrzątku. Przez 10s mielę na najwyższych obrotach.

Dosypuję wcześniej zrobioną mąkę gryczaną, 100g skrobii ziemniaczanej, 100g mąki kukurydzianej, łyżeczkę soli, łyżeczkę cukry, 30ml oliwy, 25g świeżych drożdży i 100ml wody. Włączam tryb wyrabiania ciasta (kłos) na 2,5 min. Ciasto zozostawiam w naczyniu do wyrośnięcia na min. 30min. Dalej tak jak w przepisie powyżej 🙂

 

SOS

200g sosu pomidorowego w z kartonu lub ze słoika (puszek unikam ze względu na rtęć) mieszam z kilkoma poszatkowanymi listkami świeżej bazylii, odrobiną suszonego oregano, lubczyku, pieprzu i szczyptą soli himalajskiej oraz odrobiny oliwy z oliwek. Można śmiało użyć ziół prowansalskich albo innej ulubionej mieszanki ziół.

Gotowy sos wylewam na rozłożone na blachę ciasto, zostawiając około 1 cm odstępu od brzegu. Następnie kładę na wierzch ulubione dodatki.

Włoska pizza nie ma tak wielu składników jak amerykańska, a że już „bezcześcimy” ciasto, to chociaż do tej zasady się stosujemy 😉

Możecie oczywiście wg własnego uznania przygotować pizzę z czym tylko zechcecie. My najczęściej dajemy na nią plasterki pieczarek, czarne oliwki, suszone pomidory i wegański żółty ser. Chłopaki lubią dodać szynkę lub salami, a ja lubię pomidorki koktajlowe i rukolę, zwłaszcza po wyciągnięciu pizzy z piekarnika, aby były świeże 🙂

Do pizzy koniecznie dobra oliwa (z czosnkiem lub bez) i smaczny ketchup (używamy Heinsa bo ma fajny skład i jest pyszny).

 

Oba rodzaje pizzy pieczemy minimum 10-15min. Trzeba być czujnym i po prostu sprawdzić po 10 min czy ciasto od spodu jest już upieczone, czy jeszcze na chwilę musi zostać w piecu.

 

Mój mąż twierdzi, że smaczniejsza jest wersja z gryki. Tymek uwielbia obie. Ja wciąż się nie mogę zdecydować. Ale po zjedzeniu i jednej i drugiej pizzy uwielbiam uczucie, że najadłam się, ale nie przejadłam. Nie mam wzdętego brzucha, a satysfakcja, że właśnie cała rodzina zjadła porządną porcję kaszy kaszy gryczanej czy ryżu w towarzystwie warzyw, to coś co uwielbiam 🙂 Kocham – karmię dobrze 😉

 

Alicja

Facebook Comments